• notojade

No to jadę do Azji



Prawie rok minął od wyprawy do Izraela na pustynię Negew i pół roku od rowerowego wyjazdu do Bratysławy, Wiednia i Budapesztu. Czas na kolejny krok. Pierwotnie planowałem Australię, ale w trakcie przygotowań wszystko się pozmieniało ;) Po wielu rozmowach z podróżnikami, lekturze blogów i vlogów postawiłem na Azję południowo-wschodnią :)

Przed Bożym Narodzeniem kupiłem bilet i klamka zapadła. Plan jest następujący: mam bilet na samolot do Bangkoku w Tajlandii, stamtąd jadę na rowerze do Kambodży i Wietnamu. Z Sajgonu wracam do Polski.

Mam więc 2 tygodnie na rowerową podróż po Azji i muszę opracować trasę :) Po dłuższym namyśle na stole zostały dwa warianty.



W pierwszym – nazwijmy go „północnym” - jadę z Bangkoku na północny wschód, zaliczam po drodze park narodowy Khao Yai i przez przejście Poi Pet wjeżdżam do Kambodży żeby pozwiedzać kompleks świątyń Angkor Wat. Potem zjazd na południe do stolicy Kambodży Phnom Penh i ostatni etap – przejazd do Ho Chi Minh w Wietnamie.

Drugi wariant – południowy – zakłada, że z Bangkoku ruszam na południe, dojeżdżam do Zatoki Tajlandzkiej i jadę na wschód wzdłuż morza, odwiedzając przy okazji wyspy Ko Chang, Ko Kut i Ko Mak. Potem przejazd do Kambodży przez nadmorskie przejście Cham Yeam, jazda wzdłuż wybrzeża i wypad na wyspę Ko Rong. W Sihanoukville żegnam się z morzem i przez Góry Kardamonowe jadę w kierunku Phnom Penh i dalej tak jak w pierwszym wariancie przejeżdżam do Wietnamu.

Obie trasy są kuszące, niestety nie da się połączyć Angkor Wat i nadmorskiej podróży. Ostatecznie – po zasięgnięciu rady przyjaciół, którzy spędzili z tej części świata kilka ostatnich miesięcy, wybrałem wariant południowy. Będzie dużo morza, a Angkor musi poczekać.



Podróż

Tym razem polecę liniami Emirates, ponieważ mają to czego szukałem: w cenie standardowego biletu jest opcja multiciti czyli podróż i powrót z dwóch różnych miejsc. Kolejny atut – to możliwość przewiezienia roweru bez żadnej dopłaty. Podróż do Bangkoku potrwa w sumie 16 godzin, a powrót z Ho Chi Minh do Warszawy zajmie 17 godzin. Można wytrzymać tym bardziej, że mnie więcej w połowie drogi jest przesiadka w Dubaju.


Szczepienia

Do takiej podróży warto się przygotować. Na pierwszy ogień poszły szczepienia. Nie ma wprawdzie obowiązkowych szczepień, ale lekarze zlecają cały pakiet: WZW A, WZW B, wścieklizna, polio, cholera, krztusiec i tężec. W sumie cztery sesje szczepień, pani pielęgniarka kłuje za każdym razem lewe i prawe ramię, do tego szczepionka do picia.




Wizy

Do Tajlandii wiza nie jest potrzebna. Żeby wjechać do Kambodży możemy kupić wizę na granicy albo zaaplikować o e-wizę przez internet. Ponieważ na temat łapówek jakich żądają na kambodżańskiej granicy krążą legendy, wybieram wariant drugi, płacę 111 złotych i dwa dni później dostaję e-mailem wizę, którą muszę wydrukować i pokazać na granicy.

Wizy do Wietnamu nie można uzyskać na granicy. Trzeba zgłosić się do ambasady albo – podobnie jak z kambodżańską – zaaplikować o nią przez internet. Tu również wybieram wariant nr 2, wypełniam wniosek, wpłacam 101 zł i za trzy dni dostaję maila z promesą wizy. Procedura będzie taka sama jak w Kambodży – pokazuję na granicy wydruk i wjeżdżam. Jedna ważna uwaga: wizy do Wietnamu i Kambodży są wystawiane na konkretne przejście graniczne. Jeżeli chcecie wjechać innym – wiza nie zadziała.



Ubezpieczenie

Na każdy zagraniczny wyjazd rowerowy wykupuję ubezpieczenie. Nawet jak podróżuję po Unii Europejskiej wolę mieć dodatkową polisę. Tym razem wariant na dwutygodniową rowerową podróż po Azji kosztuję 193 złote. Ubezpieczenie obejmuje koszty leczenia do 200 tysięcy zł, NNW do 100 tysięcy i OC na pół miliona złotych.


Wskazówki

W internecie jest gigantyczna ilość informacji na temat interesujących mnie krajów. Są arcyciekawe blogi podróżnicze, kulinarne, rodzinne, rowerowe. Bez problemu można znaleźć odpowiedź na dowolne pytanie typu: „jaka jest cena karty SIM z internetem w Kambodży” albo „jakie łapówki wymuszają na granicy tajlandzko-kambodżańskiej”. Mam wrażenie, że udało mi się znaleźć dużo więcej przydatnych danych niż rok temu kiedy przygotowywałem się do izraelskiej wyprawy.



Tradycjonalistom polecam lekturę przewodników. Są naprawdę ciekawe i zawierają mnóstwo przydatnych informacji.

Ale zdecydowanie najbardziej inspirujące okazały się historie, które opowiedzieli mi znajomi: Ania i Paweł. Spędzili w Azji kilka ostatnich miesięcy i okazali się prawdziwą kopalnią wiedzy :) Dziękuję!


Do wylotu coraz mniej czasu! Trzymajcie kciuki i śledźcie moje poczynania! Postaram się dostarczać Wam w tym zimowym czasie solidną porcję rowerowych wieści i obrazków z Azji południowo-wschodniej gdzie temperatury oscylują teraz wokół 30-35 stopni. To będzie dla mnie prawdziwa pogodowa rewolucja oraz – mam nadzieję – fantastyczna przygoda!