• notojade

Oaza Shitim – Eilat i Morze Czerwone - udało się!

Zaktualizowano: 27 gru 2018

6 marca 2018 - pustynia rządzi, więc bojąc się nocnej jazdy, dzikich psów i wiatru-kilera wstałem mocno przed świtem, żeby tym razem na pewno dojechać do celu. Wiatr jest z reguły najsłabszy o świcie i dopiero koło południa się wzmaga.


Dzisiaj już chyba dojadę

Świta kiedy próbuję wyjechać z oazy. Próbuję bo się nie da. Takie miejsca są tu zamykane na noc wielką bramą. Na szczęście udaje mi się obudzić gospodarzy i brama się otwiera. Ruszam powolutku bo... wieje tak samo jak wczoraj. Niestety ostatnie 80 kilometrów to ciężka walka z wiatrem. Ale nawet to mi nie przeszkadza, bo wiem, że za kilka godzin i tak dotrę do celu.


Po kilkunastu minutach jazdy wschodzi słońce. Trzeba to uwiecznić :)





W myślach wybieram już potrawy jakie zjem w Eilacie zanim wskoczę do Morza Czerwonego. Im bliżej morza tym mocniej wieje, pojawia się też bardzo dużo wielkich ciężarówek i jest naprawdę nieprzyjemnie. Rzuca mną po poboczu i marzę żeby jak najszybciej skończyć jazdę. Coraz częściej robię postoje, niby za potrzebą albo żeby coś przekąsić ale tak naprawdę jestem zmęczony i mam dosyć: gorąco, wieje i te cholerne TIRy. Wieje tak mocno, że podczas jednego z postojów wiatr przewraca mi rower!



Po kolejnej godzinie męki widzę cel: wybrzeże i wiem, że jestem blisko. Do miasta wjeżdżam na luzie, nie ma śladu zmęczenia. Jest radość i satysfakcja. Teraz szybko do hotelu, potem prysznic, wielkie żarcie i plaża. Udało się!





W Eilacie zostaję jeszcze dwa dni. To moja nagroda :) Robię rekreacyjną rundkę na rowerze od granicy z Egiptem do granicy z Jordanią. Mogę teraz śmiało mówić, że przejechałem całe izraelskie wybrzeże Morza Czerwonego. Wielkiego problemu nie było bo izraelski skrawek ma zaledwie 11 kilometrów ;)




Pogoda jest idealna więc godzinami nurkuję w morzu i wyleguję się na słońcu. Eilat to miasto typowo turystyczne: plaże, hotele, knajpki, sklepy. Mnóstwo turystów. Niewątpliwą atrakcją jest lotnisko w samym centrum kurortu. Z terminalu lotniska do plaży jest mniej więcej 300 metrów.




Na koniec powrót autobusem do Tel Awiwu. Autobus – w przeciwieństwie do knajp i hoteli – bardzo tani, z dobrym internetem a rower przewożą za darmo :)


Czas wracać do domu!