• notojade

Z Singapuru do Bangkoku czyli Półwysep Malajski na rowerze

Zaktualizowano: 12 lut 2020

Ubiegłoroczny wyjazd do Tajlandii, Kambodży i Wietnamu uzależnił mnie od Azji południowo-wschodniej. Świetny klimat, pyszne jedzenie, sympatyczni ludzie i atrakcyjne ceny to tylko dodatki. Tam są przede wszystkim fantastyczne trasy, które trzeba przejechać. Już rok temu, w samolocie z Wietnamu do domu planowałem kolejny wyjazd. No i mam tym razem ambitny plan przejechania na rowerze Półwyspu Malajskiego. Trasa jest następująca: lecę do Singapuru, stamtąd jadę do Malezji, potem na północ do granicy z Tajlandią. Meta w Bangkoku czyli tam gdzie zaczynałem azjatycką jazdę rok temu.

Ubiegłoroczny przewoźnik się sprawdził, więc lecę Emirates Airlines. Dlaczego? Cena za bilet Multiciti bezkonkurencyjna, rower gratis i naprawdę dobry standard na pokładzie.

Sprzęt też się sprawdził więc nie ma rewolucji. Dalej używam leciutkiego ale amortyzowanego (!!!) roweru Specialized Roubaix. Tym razem biorę jaskrawoczerwoną, piękną wersję na karbonowych kołach Roval i z elektroniczną przerzutką Shimano Ultegra. Tradycyjnie już, rower przygotowali i perfekcyjnie spakowali fachowcy z immotion.pl.

Opony to oczywiście Schwalbe Marathon. Te gumy są naprawdę niezawodne. Na ubiegłorocznych przejechałem: Tajlandię, Kambodżę, Wietnam, Czechy, Węgry, Austrię, Słowenię, Chorwację, Niemcy i Ukrainę i UWAGA: nie złapałem ani jednej gumy. A nie raz zdarzało mi się jechać z sakwami po szutrach, polnych drogach czy po kamieniach.

Z nowości: jest bardzo mocna lampa ledowa Specialized na przód i nowe Suunto 9 do rejestracji aktywności.

Sakwy Blackburn zostają ze mną bo są rewelacyjne. Latem miałem okazję testować dla Bikeworld.pl torby innych producentów, ale nie dorównują Blackburnowi. Z wyjazdu na wyjazd zmniejszam ilość rzeczy i chyba w tej kwestii osiągnąłem minimum. Cały ekwipunek mam w torbie podsiodłowej, w sakwie pod ramą dwulitrowy worek z wodą i drobiazgi do roweru, takie jak pompka, dętki, klucze, zipy. Malutka torebka na ramie mieści powerbank i akcesoria: mikrostatyw, okulary, buff, rekawiczki. Do tego 2 bidony: 0.95 i 0,45 litra, bo takie idealnie pasują do ułożenia torby. Bo to jest Proszę Państwa prawdziwy bikepacking NA LEKKO :) Wszystko co zbędne zostaje w domu, a zimowe ciuchy, w których przyleciałem z Polski wyrzucam razem z kartonem na rower.

Wylot z Warszawy do Singapuru 6 lutego, powrót z Bangkoku do Polski 25 lutego 2020. Będzie się działo :)