• notojade

Majorka - rowerowy raj

Zaktualizowano: 12 maj




Na Majorkę latam od kilkunastu lat. Najpierw były wiosenne wyjazdy w marcu, żeby poprawić formę przed sezonem w Polsce, ale od jakiegoś czasu doceniam też jesienne wypady na tę piękną rowerową wyspę.

Poniżej krótkie kompendium wiedzy na temat kolarskich wyjazdów na Majorkę. To moim zdaniem idealny kierunek dla miłośników dwóch kółek: genialna pogoda, doskonałe trasy i możliwość przedłużenia sezonu o wczesną wiosnę i późną jesień.




1. Jak dojechać?

Na Majorkę dolecimy z całej Europy i z większości lotnisk w Polsce. Ja oczywiście startuję z Wrocławia. Bilet Ryanairem w dwie strony można kupić już za 200-300 złotych. To rzecz jasna wersja minimum czyli tylko z małym plecakiem. Jeśli potrzebujecie walizki, będzie trochę drożej. Można także zabrać rower. Ale tutaj czeka nas niemiła niespodzianka – opłata za przewóz roweru jest często wyższa niż nasz „ludzki” bilet, bo musimy dopłacić 120 euro w obie strony.





2. Czy na pewno trzeba zabierać swój rower?

Jeżeli jedziecie na mniej niż tydzień, nie warto moim zdaniem zabierać swojego roweru. Na Majorce jest mnóstwo wypożyczalni i w ofercie mają dosłownie wszystko. Od prostych trekkingów, MTB i elektryków po wypasione karbonowe szosówki i gravele.

Kiedyś zawsze zabierałem na Majorkę swój sprzęt. Z czasem jednak zacząłem wypożyczać rower na miejscu. Dlaczego? Bo z reguły jestem tam 4-5 dni i po prostu nie opłaca mi się kupować biletu rowerowego za 120 euro i taszczyć ze sobą wielkiej walizy. Poza tym, za każdym razem pożyczam sprzęt innej firmy i mam radochę, że testuję kolejny bicykl. Ostatnio ujeżdżaliśmy Colnago i było naprawdę bardzo przyjemnie 😊

A co jeśli wybierasz się na dłużej albo po prostu uwielbiasz jeździć na swoim rowerze?

Po pierwsze: musisz sprawić sobie specjalny kufer-walizkę. Jest tego sporo na rynku. Niektóre sklepy wypożyczają takie kufry. Używałem kiedyś twardej walizki typu „skorupa”, ostatnio jednak jeżdżę z miękkim pokrowcem, który jest lżejszy i wygodniejszy w transporcie, a rower jest chroniony naprawdę dobrze. Jeżeli nie masz takiej walizki, można rower zapakować w karton, który dostaniecie w sklepach rowerowych. Wada kartonu: nie ma kółek i trzeba go taszczyć.

Po drugie: trzeba wydać 120 euro na bilet i wreszcie po trzecie musisz ten wielgachny karton (albo walizę) zawieźć na lotnisko w Polsce a potem przewieźć go z lotniska w Palmie do hotelu, co też może trochę kosztować.

Ale zaletą roweru w samolocie jest możliwość dopakowania do rowerowej walizki całego zestawu kolarskich ciuchów i wtedy rzeczywiście można lecieć tylko z małym plecaczkiem.

Moja rada: za pierwszym razem warto polecieć na krótki pobyt, na przykład 4-5 dni i wypożyczyć rower na miejscu. Jeśli będzie ok i postanowicie wrócić na dłuższy pobyt, wtedy zabieracie swój welocyped.





3. Kiedy jechać?

Na Majorce najlepiej jeździć wiosną lub jesienią, kiedy w Polsce warunki są już niezbyt rowerowe. Optymalne kolarskie miesiące to koniec lutego, marzec, kwiecień, wrzesień, październik i listopad. Latem jest za gorąco a zimą zdarzają się też zimne i deszczowe dni. Szczególnie polecam wyjazdy jesienią. W połowie października na Majorce jest słonecznie i ciepło, a morze cały czas nadaje się do kąpieli. No i jesienne ceny są bardzo zachęcające.





4. Gdzie spać?

Cała Majorka to jedna wielka baza noclegowa. Hoteli i knajp jest całe mnóstwo. Można wybierać od budżetowych noclegowni po wypasione hotele. Na pierwszy raz proponuję wyjazd do El Arenal – czyli fantastycznego kurortu nad samym morzem obok stolicy wyspy - Palmy. Arenal ma ogromną zaletę: jest oddalony o 5 minut drogi od lotniska. Odpada nam więc problem transportu pomiędzy lotniskiem a hotelem. Można pojechać autobusem miejskim albo wziąć taksówkę. W Arenalu jest też zatrzęsienie wypożyczalni sprzętu rowerowego i sklepów rowerowych. No i większość hoteli ma rowerowe garaże, albo nawet specjalne kolarskie myjki. Poczujecie się tutaj jak w rowerowym raju!

Można oczywiście wynająć nocleg w innej części wyspy. Zaletą jest znacznie bardziej kameralna atmosfera, cisza i można na co dzień poczuć wspaniały klimat tej śródziemnomorskiej wyspy. Kilka razy wybrałem taki wariant. Wypożyczam wtedy auto na lotnisku i zamawiam rowery w wypożyczalni z dostarczeniem do naszego hotelu. Tak, nie ma żadnego problemu, żeby wypożyczalnia dowiozła Wam rowery w wybrane miejsce na wyspie.






5. Co jeść?

Wszystko! Śródziemnomorska kuchnia jest doskonała i ponieważ jeździmy całymi dniami – jemy ile dusza zapragnie. Moim zdaniem, najlepiej jest wykupić pobyt w hotelu ze śniadaniem i kolacją. Poranny posiłek to okazja żeby nie tylko zjeść ale też zabrać trochę przekąsek na drogę. Z kolei hotelowa kolacja to idealny moment, żeby podsumować dzień i spędzić czas w dobrym towarzystwie.





6. Gdzie jeździć?

Cała wyspa to prawdziwy rowerowy raj. Nawet wzdłuż autostrad są drogi serwisowe, które służą rowerzystom. Osobiście preferuję małe boczne dróżki, z niezłym asfaltem, którymi można jeździć całymi dniami. Są tu płaskie i łatwe trasy dla początkujących i fantastyczne górskie drogi, na których można robić epickie całodniowe wyprawy.

Kocham tę wyspę i za każdym razem jak samolot ląduje w Palmie, czuję że wracam do domu 😊