Przez Biarritz do Kraju Basków
- notojade
- 23 sie 2021
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 24 sie 2021

(20 - 22 sierpnia 2021, 380 km) Nocleg w Bordeaux był ze śniadaniem, które oczywiście nie miało nic wspólnego z pierwszym posiłkiem jaki jadamy zazwyczaj. Kiedy w piątek rano zszedłem do hotelowej restauracji, kelner zapytal co wolę kawę czy herbatę. A potem wjechało śniadanie czyli croissant, kawałek bagietki, dżem, sok pomarańczowy i herbata. Najeść się tym nie można, ale zawsze jest jakiś pretekst żeby zacząć dzień 🤔
Po tym klasycznym petit déjeuner, wyjeżdżam z Bordeaux na południe.

Ten dzień jest zaskakujący. Po pierwsze wreszcie jest ciepło, a nawet gorąco. A po drugie, zupełnie zmienia się krajobraz. Prawie cały dzień jadę lasami, zniknęły pola i winnice. Wsie i miasteczka też są znacznie rzadziej niż w poprzednich dniach. Drogi nadal bardzo wygodne, ruch aut minimalny. Tego dnia jazda była bardzo rekreacyjna. Bez pośpiechu, na pełnym luzie. Późnym popołudniem dojeżdżam do fajnego hotelu w Saint Paul Les Dax. Jest miło bo na powitanie pan z recepcji wręcza mi klucze do profesjonalnej rowerowni, a w hotelu jest pralnia gdzie tego wieczora piorę i suszę cały mój skromny kolarski dobytek.

W sobotę wstaję wcześnie i podekscytowany szybko ruszam w drogę. Tego dnia mam wjechać do Hiszpanii. Moja trasa zbliża mnie do Atlantyku i krajobraz zdecydowanie się zmienia. Zniknęły lasy, coraz więcej miasteczek, a ruch samochodowy jest zdecydowanie większy. Wreszcie dojeżdżam do słynnego kurortu Biarritz, gdzie po raz pierwszy w czasie tej wyprawy widzę Atlantyk. Tłok jest to ogromny a Biarritz przypomina mi trochę Sopot, czyli na bogato i masa ludzi.


Ruszam więc dalej na południe bardzo malowniczą drogą wzdłuż oceanu. Trasa ma niestety dwie wady: strome podjazdy i bardzo duży ruch. Po kolejnej godzinie dojeżdżam do granicy z Hiszpanią. Znak graniczny jest tak oklejony, że ledwo go zauważam. Teraz kilka spokojnych kilometrów i docieram do San Sebastian - Donostia.

Nazwy są tutaj podwójne, ponieważ jesteśmy w Kraju Basków. Miasto jest pięknie położone nad oceanem a piaszczysta plaża sąsiaduje w głównymi ulicami i zabytkami. Robię krótki postój na plaży i ruszam dalej, żeby zrobić pierwsze kilometry w górach, które muszę pokonać w drodze do Portugalii.

Po 15 kilometrach lekkiego podjazdu kończę etap w baskijskim miasteczku Andoain, gdzie po raz pierwszy śpię na prywatnej kwaterze z airbnb. Dzięki temu mogę podpatrzeć jak się mieszka w tej części świata. A jest całkiem normalnie. Mieszkanie w bloku jak u nas, tylko nie ma kaloryferów :) Zjadam kolację i szybko idę spać bo nazajutrz pierwsze prawdziwe góry.

Niedzielę zaczynam od wielkiego śniadania, ponieważ mam do dyspozycji kuchnię. Robię sobie kanapki z szynką, serem, jajkiem na twardo i pomidorami. Połowę zjadam, resztę pakuję do sakw i ruszam.


Wyjeżdżam z miata i trasa robi się piękna, a bardzo wygodne ścieżki rowerowe łączą kolejne miejscowości.

Jedzie się doskonale, pierwsze podjazdy nie są zbyt strome. Ponieważ jest niedziela, na trasie spotykam mnóstwo kolarzy. Jeżdżą solo, grupkami, parami a nawet rodzinnie. Fajnie wyglądają dzieciaki na kolarzówkach 😀.

Po pierwszym 10-procenrowym podjeździe droga trochę się wypłaszcza a ja po raz pierwszy w życiu mam okazję jechać szlakiem rowerowym, który prowadzi przez górskie tunele. Nawigacja pokazuje, że za kilkanaście kilometrów zacznie się największy podjazd, więc robię sobie przerwę na drugie śniadanie i ruszam do góry.

Podjazd jest faktycznie długi i strony. Po kilku kilometrach z nachyleniem 8-9 procent, robi się nieprzyjemnie i na koniec muszę cisnąć pod 14-procentową górę.

Ale ponieważ się nie spieszę, w końcu powoli wtaczam się na szczyt i rozpoczynam lekki zjazd w kierunku Vitoria - Gasteiz czyli stolicy autonomii baskijskiej. Do miasta wjeżdżam bardzo wygodną ścieżką rowerową poprowadzoną zupełnie niezależnie od ulic. Dopiero w okolicach centrum trasa rowerowa wiedzie wzdłuż ulicy. Objeżdżam jeszcze główne atrakcje miasta i kończę dzień w małym hoteliku w samym centrum.









Podróż przez Kraj Basków i wizyta w Biarritz to doświadczenie, które na zawsze zmienia postrzeganie harmonii między naturą a architekturą. Region ten słynie z głębokiego szacunku do tradycji, co manifestuje się nie tylko w kuchni, ale i w sposobie urządzania tutejszych domostw, gdzie każdy element ma swoje znaczenie. Wiele ciekawych rozwiązań dekoracyjnych inspirowanych baskijską florą można znaleźć właśnie pod tym adresem, co pozwala przenieść odrobinę tej atlantyckiej świeżości do własnych czterech ścian i poczuć klimat oceanicznej bryzy.
Architektura duszy: Koncepcja Etxea
W kulturze baskijskiej dom, znany jako etxea, jest czymś więcej niż tylko budynkiem. To centralny punkt wszechświata dla każdego Baska, miejsce, które historycznie definiowało status i tożsamość rodziny. Nawet w nowoczesnych apartamentach w Biarritz czy San Sebastián widać to…